Po adopcji trojaczek para otrzymała wiadomość która zmieniła wszystko!

45804

Sara i Andy Justice starali się o dziecko przez lata. Niestety bez żadnego skutku. W końcu zdecydowali się na plan “C” jakim była adopcja. Była nim adopcja, która była ciężka ze względu na sprawy urzędowe i wszelkie formalności. Na całe szczęście udało im się doprowadzić do końca etapu adopcji która jak miało okazać się niedługo, miała kompletnie odmienić ich życie. Sara i Andy byli szczęśliwym małżeństwem. Czy ta zmiana nie wpłynie na ich szczęście? Przekonajcie się czytając dalej!

- Reklama -
- Reklama -

Poczuli że czegoś im brak po 3 latach

Sara i Andy Justice mieszkali w mieście o nazwie Tulsa, które przynależało do stanu Oklahoma. Żyli w bardzo udanym życiu małżeńskim. Po trzech latach małżeństwa poczuli że jest to ten moment w którym chcą podzielić się swoją miłością z jeszcze jednym człowiekiem, powiększając tym samym swoją rodzinę.

Kolejnym krokiem było staranie się o dziecko. Był to normalny krok, na który decyduje się po jakimś czasie każda para. Sara i Andy jednak nie spodziewali się jak przewrotny będzie dla nich los w tej kwestii.

Małżeństwo Justices po 3 latach postawiło na zmiany. Brakowało im czegoś, co odmieniłoby ich życie. Dlatego postanowili zdecydować się na dziecko. Jak jednak okazało się w praktyce, dla Sary nie było to łatwe zadanie.

Sara była jedną z tych matek, które miały problemy z poczęciem dziecka. Sara i Andy próbowali przez 3 lata doprowadzić do ciąży jednak bezskutecznie. Ciągłe niepowodzenia zaczęły odbijać się na związku, który nie był już tak idealny jak wcześniej. Zaczęły rodzić się napięcia i kłótnie.

W końcu postanowili poszukać lekarza od płodności.

- Reklama -
- Reklama -

Udali się do lekarza od płodności

Para zaczęła szukać rozwiązania w medycynie. Brak dziecka nie był ich winą ponieważ starali się, dlatego też musieli szukać pomocy, która rozwiązałaby ich problem a także uratowała relacje małżeńskie.

Problem w tym że w Tulsa brakowało specjalistów od płodności. Musieli szukać gdzie indziej i najbliższym lekarzem od płodności okazał się ten, który przyjmował w St. Louis w stanie Missouri. Była to ogromna droga do pokonania, jednak dystans był żadną ceną w odniesieniu do tego, co para mogła osiągnąć. Zdecydowali się więc na podróż.

- Reklama -
- Reklama -

6 godzin po to aby usłyszeć złe wieści

W 2104 roku para podróżowała z Tulsy aż do miasta St. Louis. Sześć godzin jazdy międzymiastowymi drogami było długie, jednak para zrobiła wszystko to, co mogła aby poznać specjalistę od płodności.

Po przybyciu do specjalisty Sara przeszła leczenie niepłodności, które zalecił lekarz. Niestety dostali złe wiadomości. Sara potencjalnie nie mogła być matką. Oni jednak postanowili się nie łamać i szukać rozwiązań jeszcze dalej.

- Reklama -
- Reklama -

Sara i Andy chcieli zdecydować się na metodę In Vitro

Sara i Andy postanowili zapytać swojego specjalistę o metodę In Vitro. Lekarz stwierdził iż byliby idealni do tej metody, jednak w praktyce powodzenie całej operacji wynosi zaledwie 10%.

Oprócz tego Sara musiałaby przejść bardzo skomplikowaną procedurę. Trzeba pamiętać że In Vitro to bardzo inwazyjny proces. Oznacza to miesiące ciężkiej terapii hormonalnej przed pobraniem jaj z jajników. Czy In Vitro było więc rozwiązaniem którego chcieli?

- Reklama -
- Reklama -

In Vitro to jednak za duże ryzyko

Kolejnym problemem In Vitro okazał się koszt przedsięwzięcia. Innowacyjna metoda wcale nie należała do tanich. Podstawowy cykl IVS mógł kosztować od 12 do 15 tysięcy dolarów. Dla wielu osób to oporowa cena, tym bardziej jeśli szanse powodzenia to zaledwie 10%.

In Vitro dodatkowo nie jest objęte ubezpieczeniem zdrowotnym. W wypadku tej pary poczęcie metodą In Vitro to koszt 60 tysięcy dolarów! Spory koszt w połączeniu z marnymi szansami powodzenia dał do myślenia. Na szczęście była jeszcze inna opcja!

- Reklama -
- Reklama -

Para postanowiła adoptować dziecko

Sara i Andy szybko zaczęli rozważać adopcję. Po latach bezradności a także złemu wyrokowi medycznemu postanowili zdecydować się na inną formę aby zostać rodzicami.

Para postanowiła szybko ruszyć z wnioskiem o adopcję. Przyszli rodzice musieli przejść długą i skomplikowaną procedurę, za czym mogliby pierwszy raz przywieźć swoje dziecko do domu. Proces wiązał się z dokładnym sprawdzaniem ich życia osobistego i sytuacji materialnej.

- Reklama -
- Reklama -

Proces adopcyjny był bardzo trudny

Każdy kto przechodził proces adopcji wie, jak bardzo jest on trudny. Może on właściwie trwać latami zwłaszcza, kiedy chcemy adoptować noworodka. Andy i Sara byli jednak zdeterminowani i chcieli dopiąć swojego celu.

Kiedy proces ruszył para musiała borykać się z bardzo uciążliwymi weryfikacjami. Musieli wiele przejść aby doprowadzić do tej adopcji.

- Reklama -
- Reklama -

Długi proces adopcyjny

Po złożeniu wniosku przyszła ocena warunków mieszkalnych w ich domu. Agencja adopcyjna musiała zadbać aby niczego nie brakowało noworodkowi o którego starała się para. Potem była rozmowa kwalifikacyjna.

Dla wielu z nas jest to proces bardzo intymny i często stresujący. Para musiała jednak być spokojna i odpowiadać w sposób zgodny z prawdą, nie okazując przy tym żadnych złych emocji. Ten proces to również wielka walka pary, na którą oni sami się zdecydowali.

- Reklama -
- Reklama -

Zostali wybrani lecz sprawy się skomplikowały

Para przeszła pozytywnie skomplikowany proces wywiadu. Jedna z matek która spodziewała się dziecka i chciała je oddać wytypowała właśnie ich, na potencjalnych, przyszłych rodziców!

Sara i Andy byli oczywiście szczęśliwi z tego powodu. Ich modlitwy okazały się wysłuchane i niedługo mieli tworzyć obraz pełnej rodziny. Para wspierała matkę porodową w każdym calu, przygotowując się na ten moment razem z nią. Na samym końcu sytuacja jednak przerodziła się w taką, której nikt się nie spodziewał.

Kiedy w końcu zostali wybrani na rodziców stało się jeszcze coś, czego się nie spodziewali.

- Reklama -
- Reklama -

Trzy kroki do przodu, cztery do tyłu

Matka biologiczna ich dziecka urodziła dziecko w ostatniej chwili i para musiała znów przechodzić przez kolejny wniosek adopcyjny. Oni nadal chcieli być rodzicami, dlatego też postanowili znów przejść wniosek adopcyjny.

Kolejna runda wywiadów Sary i Andiego przyniosła znów pozytywny skutek. Niestety sytuacja powtórzyła się. Druga potencjalna matka również urodziła dziecko w ostatniej chwili. Kiedy wiec wydawało się, że Sara i Andy są 3 kroki do przodu, faktycznie byli 4 do tyłu.

Sara i Andy wiedzieli jednak że nie mogą się poddać.

- Reklama -
- Reklama -

Sara i Andy nie mogli się poddać

Pomimo tego że Sara i Andy opiekowali się biologicznymi matkami swoich dzieci, one w ostatni moment odmawiały współpracy informując o tym, że chcą zatrzymać swoje dziecko.

Para musiała w każdym z tych wypadków uszanować decyzję matek. Para mogła na tym etapie zrezygnować, jednak tego nie zrobiła. Wykazała się dużym spokojem i determinacją.

Nagle wszystko się zmieniło.

- Reklama -
- Reklama -

Ta informacja zmieniła ich życie na zawsze

Andy i Sara byli oczywiście rozczarowani. Pomimo wszystko nie zniechęcili się staraniami się o swoje dziecko. Byli zdeterminowani i prosili modlitwą o błogosławieństwo.

Modlitwa pomogła ponieważ dobra wiadomość czekała na nich tuż za rogiem. Kiedy druga biologiczna mama postanowiła wycofać się z adopcji, Ci otrzymali wiadomość zmieniającą ich życie.

- Reklama -
- Reklama -

Trzecia mama wybrała ich znów do adopcji

Para była już na skraju wyczerpania. Sara dostała jednak telefon z bardzo dobrą informacją. Trzecia mama wybrała ich do adopcji. To mogło odmienić znów losy naszej pary.

Trzecia mama zgodziła się na adopcję do nich. Wszystko szło znów w bardzo dobrą stronę i można było spodziewać się już dobrego obrotu spraw. Nie spodziewali się jednak że trzecia mama będzie tak wyjątkowa… Czekała na nich wielka niespodzianka.

- Reklama -
- Reklama -

Badanie ultrasonograficzne było wielkim wstrząsem

Trzecia mama wydawała się jeszcze bardziej otwarta na nich i przekonana już w pełni do adopcji. Sara i Andy także byli podekscytowani tym faktem i chcieli doprowadzić sprawę już do końca. Mama pozwalała na badania USG w ich asyście.

Kiedy pojawili się na pierwszym badaniu USG byli bardzo zdziwieni obrotem spraw. Okazało się bowiem że mama nosiła w sobie nie jedno a trójkę dzieci, które będą do adopcji. Co zrobi więc para w tym wypadku?

- Reklama -
- Reklama -

Nikt nie spodziewał się trójki dzieci!

Wszyscy na początku byli zszokowani tym faktem. Trzy płody na jednym zdjęciu to dość nietypowy widok. Do tej pory Sara i Andy zastanawiali się nad jednym dzieckiem, jednak dostali aż trójkę!

Sara i Andy wiedzieli, że muszą doprowadzić tą sprawę do końca. Byli zadowoleni faktem że będą mieć trójkę dzieci. Jak sami stwierdzili widocznie takie było ich przeznaczenie.

- Reklama -
- Reklama -

Sara i Andy postanowili być gotowi na wyzwanie

Para zdecydowanie nie była gotowa na tak dobrą wiadomość. Pomimo wszystko postanowili podjąć wyzwanie. Nie poddali się i postanowili przygotować się na to wszystko.

W środku wiedzieli że chcieli mieć więcej niż jedno dziecko. Nie spodziewali się po prostu iż uda się im osiągnąć tak duży wynik za pierwszym razem. Na szczęście dzięki temu nie musieli podchodzić do adopcji kilka razy.

- Reklama -
- Reklama -

Natychmiast zaczęli przygotowania!

Aby przygotować się na trójkę dzieci na raz, para musiała szybko działać! Zabezpieczyli swój dom i kupili wszystko co potrzebne, tylko razy trzy. Łóżeczka, wózki dziecięce a także wszystkie wyprawki i akcesoria – wszystko po 3 sztuki! Przygotowania były drogie lecz z pewnością warte swojego zachodu.

Sara i Andy byli już gotowi na przyjęcie trojaczek. Ich marzenie w końcu miało się ziścić!

- Reklama -
- Reklama -

Trojaczki okazały się wcześniakami

W maju 2013 roku ich biologiczna matka urodziła. Poród miał miejsce jednak osiem tygodni wcześniej niż był planowany. Sara i Andy z niepokojem oczekiwali kolejnych wieści. Po wielu godzinach przeprawy matka urodziła dzieci na które czekała para.

Każde dziecko ważyło zaledwie 3 funty. Dostały imiona Anna, Joel i Elizabeth. Pomimo wielkiej radości którą widzimy na zdjęciu para wiedziała że to nie koniec trudności i przeszkód która czeka ich w najbliższym czasie.

- Reklama -
- Reklama -

Długie oczekiwanie zanim zabiorą dzieci do domu

Jako że dzieci urodziły się 8 tygodni wcześniej, dostały status wcześniaków. Był na początku niepokój związany z tym faktem, jednak para postanowiła nie panikować. W końcu byli szczęśliwi, ponieważ ich dzieci były już narodzone.

Trojaczki musiały jednak zostać przez długi czas w szpitalu w celu odpowiedniej uwagi a także profilaktycznego leczenia. Trojaczki na szczęście rozwijały się poprawnie i rosły w siłę. Para obserwowała i cierpliwie czekała na rozwój sytuacji.

Sara i Andy byli bardzo zadowoleni z nowej rodziny jednak nie wiedzieli że to jeszcze nie koniec informacji!

- Reklama -
- Reklama -

Gdy czekali coś stało się Sarze…

Tydzień po narodzinach trojaczków Sara zaczęła czuć się gorzej. Długi okres adopcyjny z pewnością odbił się na parze, dlatego też Sara postanowiła pójść do lekarza.

Chciała mieć w pełni pewność że jest zdrowa przed tym, jak ich dzieci wrócą do domu. Sara poszła do lekarza i czekała na wyniki. Kiedy je dostała to nie mogła w to uwierzyć!

- Reklama -
- Reklama -

Sara zaszła w ciążę po narodzeniu trojaczków!

Pierw lekarz postanowił przeprowadzić diagnostykę jej zdrowia. Gdy okazało się że jest zdrowa, lekarz zlecił testy ciążowe. Te okazały się pozytywne! Sara była w ciąży!

Było to wręcz niemożliwe, jednak prawdziwe! Para musiała podjąć jeszcze większy trud, ponieważ wychowywanie trojaczek w ciąży było zdecydowanie czymś, czego nie spodziewali się. Pomimo wszystko chcieli przyjąć kolejne wyzwanie!

- Reklama -
- Reklama -

Zamiast 3 to 5 noworodków!

Po wieloletnich próbach i nieudanych zabiegach leczenia bezpłodności, Sara była przekonana że nic się nie zmieni w tej materii. Para zapomniała już o naturalnym poczęciu i skupiła się na adopcji. Pomimo tego wiadomość była nadal miłą niespodzianką dla Sary.

Po kilku miesiącach para odkryła że Sara była w ciąży z bliźniakami! Byli tą informacją zszokowani, tym bardziej że kobieta miała przez tyle lat problem z urodzeniem jednego dziecka. Zamiast jednego mieli więc pięcioro na raz!

- Reklama -
- Reklama -

Mają noworodków i są w podwójnej ciąży jednocześnie

Zamiast nerwów para stwierdziła że trzeba się cieszyć. Do całego przedsięwzięcia podeszli z wielkim uśmiechem.

Kiedy zabrali trojaczki do domu wszystko się zmieniło. Musieli podjąć się jednocześnie wychowywania a także prowadzić w sposób odpowiedni swoją własną ciążę. Pomimo wszystko było to dla nich spełnieniem marzeń.

- Reklama -
- Reklama -

Siedmioosobowa rodzina w niecały rok!

Kilka miesięcy po przybyciu trojaczek do domu Sara zaczęła rodzić. Po tym czasie Sara i Andy powitali w swojej rodzinie Andrew i Abigail. Od teraz byli już siedmioosobową rodziną.

Życie rodziny zmieniło się, ale nie za bardzo. Para już wiedziała jak postępować z dziećmi, ponieważ doświadczenie na świeżo zebrali przy swoich noworodkach. Oczywiście była to zmiana tylko i wyłącznie na plus.

Społeczność była zachwycona

Wielu rodziców ma problem ze snem w wypadku jednego noworodka. Pomyślcie wiec co musiało się dziać kiedy w domu było ich aż pięcioro! Na całe szczęście para miała duże wsparcie od rodziny i przyjaciół, którzy chętnie im pomagali.

Co więcej nawet lokalna społeczność postanowiła pomóc szczęśliwym rodzicom. Kościół baptystów Eastland w Tulsa pomagał w dostarczaniu niezbędne żywności rodzinie, przygotowując także posiłki dla niemowląt. Sara i Andy byli w istocie pobłogosławieni.

- Reklama -
- Reklama -

Nieznajomi z całego świata pomagali parze!

Kiedy wiadomość o powiększonej rodzinie rozniosła się po świecie, wielu ludzi dzwoniło i pisało w kwestii pomocy. Wszyscy chcieli pomóc tak licznej rodzinie.

Kiedy rodzina i przyjaciele proponowali możliwość opieki nad dziećmi, Sara i Andy mogli wrócić do pracy, co było dla nich bardzo pomocne. Nieznajomi ludzie wysyłali natomiast pieluchy, butelki, ubrania a także koce. Mając piątkę dzieci para musiała być wyposażona w 200 pieluszek i 85 butelki mleka tygodniowo!

- Reklama -
- Reklama -

Sztuczka którą znali

Sara i Andy musieli kompletnie przeorganizować swój codzienny tryb życia pod piątkę dzieci. Postanowili dostosować się w pełni. Kupili nawet nowy samochód dla Sary, który mógł pomieścić piątkę dzieci.

Sztuką było jednak odróżnienie ich dzieci na tym etapie. Andy i Sara wpadli na sztuczkę polegającą na malowaniu paznokci wszystkim dzieciom. Używali innych kolorów dopóki dzieci nie urosły na tyle, aby rozpoznać ich cechy i zachowania.

- Reklama -
- Reklama -

Po tym jak historia przybrała tempa wydarzyło się coś wielkiego

Historia Sary i Andyego mogłaby aspirować do miana książki. W czasach cyfrowego świata nie było potrzeba jednak do tego wersji pisanej. Historia bardzo szybko rozeszła się po całym świecie drogą elektroniczną. Na samym początku historia wylądowała na Facebooku i tam zbierała swoje żniwa. Ludzie byli tą historią zaciekawieni.

W pewnym momencie młoda rodzina miała rzeszę fanów, która obserwowała ich i czekała na nowe zdjęcia. Każde z nich było szeroko publikowane przez wszystkich, którzy wcześniej polubili ich profil. Kiedy wszystko się układało, zdarzyło się jeszcze coś!

- Reklama -
- Reklama -

Sara odkryła że znów jest w ciąży!

Kiedy do tego doszło bliźniaki i trojaczki były już małymi dziećmi. Rodzina otrzymała wiadomość, że jeszcze bardziej będzie powiększona.

Sara dowiedziała się że znów jest w ciąży! Ta informacja mogła ich przytłoczyć, jednak tak nie było. Znów byli zachwyceni i zadowoleni nowym wyzwaniem. W końcu noworodek był szóstym po swoich braciach i siostrach. Sara powitała nowe dziecko w 2016 roku.

Jak sama potem przyznała “My po prostu lubimy dzieci”.

- Reklama -
- Reklama -

Teraz mieli wyzwanie polegające na szóstym dziecku

Bliźniaki i trojaczki miały już wtedy około 2 lat. W takim wypadku kolejne dziecko było już tylko formalnością w wychowaniu, kiedy tamte przeszły już przez swój pierwszy okres dziecięcy.

Oczywiście wielu może uznać to za kolejne, wielkie wyzwanie. Para jednak podeszła do tego spokojnie, zakładając iż jest to po prostu kolejne dziecko w ich rodzinie.

- Reklama -
- Reklama -

Pewne rzeczy mogą się trochę zmienić

Mieszkanie w osiem osób może faktycznie przytłaczać. Pomimo wszystko Andy i Sara bardzo dobrze sobie radzili z tym, wszystko po równo rozdzielając na wszystkie swoje dzieci.

Dla młodych rodziców kolejne dziecko nie stanowiło problemu. Po tym jak w domu była Anna, Joel, Elizabeth a także bliźniaki Abigail i Andrew, było im wesoło z uwagi na to, iż kolejne dziecko będzie z nimi. Rodzice nie szczędzą wycieczek swoim dzieciom a także wspólnie z nimi spędzają cały swój czas.

- Reklama -
- Reklama -

Życie rodziców coraz bardziej zajęte

W 2016 roku Sara i Andy powitali najmłodszego syna Celeba. W tym czasie zarówno trojaczki jak i bliźniacy zbliżali się już do 4 roku życia. Można tylko domyślać się jak bardzo było to wymagające dla rodziców.

Kiedy Celeb był dopiero noworodkiem, rodzice powoli mogli być spokojni o swoją piątkę dzieci. Dzieci szybko zaczęły odgrywać konkretne role w życiu rodzinnym dzięki czemu rodzice szybko zyskali niezbędną pomoc.

- Reklama -
- Reklama -

Spełnienie marzeń Sary i Andyego

Być przybitym w takim wypadku byłoby błędem. Sara była szczęśliwa ponieważ zawsze chciała mieć wielką rodzinę, z którą będzie dzielić wszystkie swoje radości.

W wywiadzie dla Babylogyin Sara powiedziała że posiadanie wielu dzieci jest fantastyczne. Gdy czekasz na coś tyle lat potem jest tylko szczęście.

Sara i Andy w istocie rzeczy długo czekali na swoje dzieci. W końcu oboje byli szczęśliwi mając wielką gromadkę dzieci obok siebie.

- Reklama -
- Reklama -

Przeskok na pięć łóżek dziecięcych to wielkie wyzwanie

W 2016 roku Andy i Sara mogli pomarzyć o śnie. Ich sen był dzielony na odpowiednie harmonogramy i oboje musieli dzielić się obowiązkami. Na całe szczęście ich dzieci zaczęły przechodzić na większe łóżka i zaczynały same zasypiać.

Sara powiedziała w wywiadzie dla Babyology: Posiadanie pięciu łóżeczek to wielka przygoda. My sobie jednak poradzimy.

- Reklama -
- Reklama -

Nowy system dla swojej rodziny

Wychowanie sześciorga dzieci to wielkie wyzwanie. Szczególnie kiedy jesteśmy z naszymi dzieciakami 24 godziny na dobę. Jak robi to ta para? Mają swoje systemy rodzinne, które działają coraz lepiej. Taki specjalny rodzinny harmonogram.

Rano wszyscy zaczynają dzień od spaceru, następnie przechodzą do spotkań z rodziną i bliskimi. Wieczorem zaś jest czas na rodzinne obowiązki.

- Reklama -
- Reklama -

Trenowanie pięciorga dzieci na raz to wielkie wyzwanie

Sara doskonale wie, jak trudny jest trening pięciorga dzieci na raz. Przykładem tego są przerwy na nocnik, które mają uczyć wszystkie dzieci jednej czynności na raz. Jednym idzie to łatwiej, innym trudniej.

Takie treningi są co prawda stresujące, jednak kiedy trenuje się z pięciorgiem dzieci od razu, jest zdecydowanie łatwiej. Każde dziecko uczy się od drugiego i to sprawia że treningi są skuteczniejsze niż lekcja indywidualna dla każdego z nich.

- Reklama -
- Reklama -

Rodzeństwo jest sobie bardzo bliskie

Jednym z plusów posiadania piątki dzieci w tym samym wieku jest fakt, że żadne dziecko nie będzie czuć się odrzucone lub mniej ważne. Tym bardziej w tej rodzinie.

Już teraz więzy wszystkich dzieci w rodzinie są bardzo silne, co tylko pokazuje jak dobrą pracę wykonali ich rodzice.

- Reklama -
- Reklama -

Starsze rodzeństwo uwielbia swojego młodszego brata

Kiedy Celeb trafił do domu sytuacja była dość ciekawsza niż poprzednio. Nagle z 300 butelek rodzina mogła zredukować ilość do zaledwie kilku, których potrzebowało dziecko do karmienia.

Matka była także pytana jak inne dzieci przyjęły kolejnego malucha. Na całe szczęście przywitanie było bardzo ciepłe i starsze rodzeństwo od razu postanowiło zadbać o młodego Celaba. Ma wielkie wsparcie od strony wszystkich dzieci.

- Reklama -
- Reklama -

Cierpliwość Andyego i Sary przyniosła wielkie efekty

Po tak długiej i krętej historii Sara i Andy mogą odpocząć. Ich modlitwy zostały w pełni spełnione i dziś mogą się cieszyć wielką i wspaniałą rodziną.

Są bardzo szczęśliwi i cieszą się błogosławieństwem które na nich spadło. Marzyli o wielkiej rodzinie i dziś mają ją u swojego boku. Historia rodziny Justice pokazuje jasno, że wielka cierpliwość spotyka się z wielką nagrodą.